Wiedeń, rok 1907. Trzydziestodwuletni psychiatra z Zurychu przyjeżdża poznać sławnego już Zygmunta Freuda. Rozmawiają - według relacji samego Junga - trzynaście godzin bez przerwy. Tak zaczyna się jedna z najsłynniejszych przyjaźni intelektualnych XX wieku. Sześć lat później nie będą zamieniać ze sobą słowa - a psychologia rozpadnie się na dwa nurty, które trwają do dziś.
Początek wygląda jak z powieści. Freud, starszy o dziewiętnaście lat, widzi w Jungu następcę - nazywa go w listach synem i następcą tronu, forsuje jego wybór na pierwszego prezydenta międzynarodowego towarzystwa psychoanalitycznego. Dla Freuda to także ruch strategiczny: Jung, ceniony psychiatra z renomowanej kliniki, wyprowadza psychoanalizę z wiedeńskiej niszy. Jung z kolei znajduje w Freudzie pierwszego wielkiego rozmówcę, który traktuje nieświadomość serio. Przez kilka lat wymieniają setki listów, podróżują razem do Ameryki, budują wspólny ruch.
Pęknięcie
Rysa biegnie od początku i ma kształt jednego pytania: czym jest nieświadomość? Dla Freuda - przede wszystkim piwnicą wypartych popędów, głównie seksualnych; libido znaczy u niego energię seksualną i na tym fundamencie stoi cała teoria. Jung coraz wyraźniej się z tym rozmija: widzi w libido ogólną energię psychiczną, a w nieświadomości - nie tylko śmietnik wypartego, lecz także warstwę twórczą i wspólną ludziom, pełną uniwersalnych wzorców. Do sporu teoretycznego dochodzi osobisty: relacja ojciec-następca zaczyna uwierać obu. Punktem bez powrotu okazuje się książka Junga o symbolach i przemianach libido, w której otwarcie odchodzi od freudowskiej ortodoksji. Korespondencja z serdecznej robi się lodowata, aż w 1913 roku urywa się ostatecznie.
- Jung po zerwaniu wchodzi w wieloletni kryzys - i właśnie z niego wyrastają jego największe idee oraz Czerwona Księga.
- Psychologia zyskuje dwa dopełniające się języki: freudowski (popędy, wyparcie, dzieciństwo) i jungowski (archetypy, indywiduacja, druga połowa życia).
- Sam konflikt stał się podręcznikowym przykładem tego, o czym obaj pisali: relacja mistrz-uczeń pełna projekcji, która musiała pęknąć, żeby uczeń stał się sobą.
Bo to jest najsmakowitsza warstwa tej historii: dwaj najwięksi badacze nieświadomości odegrali między sobą klasyczny nieświadomy dramat. Freud obsadził Junga w roli syna i następcy - Jung przez lata w tej roli grał, aż rola zaczęła dusić jego własną myśl. W duchu Carla Gustava Junga można powiedzieć: żeby zostać sobą, musiał zawieść cudzy scenariusz - i zapłacić za to pełną cenę: utratą mentora, środowiska i kilkuletnim zejściem we własne głębiny. Ta historia powtarza się w mniejszej skali w niezliczonych życiorysach: moment, w którym dalsza wierność czyjemuś scenariuszowi kosztowałaby własną drogę. Rozstanie Junga z Freudem to po prostu jej najsłynniejsza wersja.
Czasem cena za zostanie sobą to zawiedzenie kogoś,kto obsadził nas w swojej historii.W duchu Carla Gustava Junga
Własny wątek następcy
Jedno pytanie do przemyślenia przy herbacie: czy jest w życiu rola napisana przez kogoś ważnego - rodzica, mentora, środowisko - która kiedyś pomagała, a dziś uwiera? Samo nazwanie jej po imieniu to pierwszy krok drogi, którą Jung przeszedł w wielkim stylu.
Bezpłatny fragment
Raz w tygodniu, jedna myśl
Jedna ciekawostka o organizacji życia i psychologii głębi, prosto na mail. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
Zapisz się
