W bankowym sejfie w Zurychu przez dziesięciolecia leżał wielki, oprawiony w czerwoną skórę foliał: ponad dwieście stron kaligrafowanego tekstu i ręcznie malowanych ilustracji, które wyglądają jak średniowieczny manuskrypt skrzyżowany ze snem. Autor: Carl Gustav Jung. Rodzina przez lata odmawiała publikacji. Świat zobaczył całość dopiero w 2009 roku.
Historia zaczyna się od kryzysu. Po zerwaniu z Freudem, w okolicach czterdziestki, Jung wchodzi w okres, który sam nazywał konfrontacją z nieświadomością - czas potężnych wizji, niepokojących snów i wewnętrznych głosów. Zamiast uciec od tego materiału, robi rzecz na owe czasy niesłychaną: postanawia go badać na sobie samym. Zapisuje wizje w czarnych notatnikach, a potem latami przenosi je do wielkiej czerwonej księgi - kaligrafią wzorowaną na średniowiecznych mnichach, z ilustracjami, których nie powstydziłby się iluminator.
Co jest w środku
Nie jest to podręcznik ani pamiętnik. To zapis wewnętrznych podróży: rozmowy z postaciami, które wyłaniały się z wyobraźni - prorokiem Eliaszem, ślepą Salome, skrzydlatym starcem Filemonem - wędrówki przez pustynie i biblioteki, które istniały tylko w psychice, spory o sens, śmierć i odrodzenie. Jung traktował te postaci nie jak fantazje do zignorowania, ale jak autonomicznych mieszkańców psychiki, z którymi można i trzeba rozmawiać.
- Z tych doświadczeń wyrosły później niemal wszystkie wielkie pojęcia Junga: archetypy, proces indywiduacji, aktywna imaginacja.
- Księga pokazuje metodę w działaniu - psycholog, który bada nieświadomość, wchodząc do niej osobiście, z notesem.
- To dowód, że kryzys połowy życia może być początkiem największej pracy, nie końcem kariery.
Najciekawsze w tej historii nie jest samo dzieło, tylko postawa. Jung w środku życiowego trzęsienia ziemi nie zapytał "jak to zatrzymać", ale "co to chce powiedzieć". W duchu jego myśli: obrazy, które przychodzą z głębi - w snach, w natrętnych fantazjach, w nagłych tęsknotach - nie są szumem do wyciszenia. Są materiałem. Czerwona Księga to po prostu najbardziej spektakularny dziennik pracy z tym materiałem, jaki kiedykolwiek powstał.
Zanim powstała teoria, był notes. Zanim powstały pojęcia,była odwaga zapisania własnych głębin.W duchu Carla Gustava Junga
Po publikacji foliał objechał muzea świata, a faksymile stoi dziś w księgarniach obok podręczników - trochę jak meteoryt w gablocie: dowód, że psychika ma warstwy, o których na co dzień się nie mówi. Nie trzeba malować iluminacji, żeby z tego dowodu skorzystać. Wystarczy własny, znacznie skromniejszy notes.
Własna czarna książeczka
Jung zaczynał nie od czerwonej księgi, tylko od zwykłych czarnych notesów. Wybrać dziś jeden zeszyt i nadać mu funkcję: tu trafiają obrazy z pogranicza - sny, natrętne myśli, sceny, które wracają. Bez analizy. Samo zbieranie to już początek metody.
Bezpłatny fragment
Raz w tygodniu, jedna myśl
Jedna ciekawostka o organizacji życia i psychologii głębi, prosto na mail. Wypisujesz się jednym kliknięciem.
Zapisz się
