Lista zadań mówi, CO jest do zrobienia. Nie mówi jednego: KIEDY. I w tej szczelinie ginie większość ważnych spraw - bo "kiedyś w tym tygodniu" to termin, który nie istnieje. Time blocking zamyka szczelinę jednym ruchem: każda ważna rzecz dostaje w kalendarzu blok czasu, jak spotkanie. Bo spotkania jakoś nigdy nie przepadają.
Sedno metody mieści się w porównaniu: spotkanie z szefową ma godzinę, miejsce i świętość - własna najważniejsza praca zwykle nie ma żadnej z tych trzech rzeczy. Time blocking nadaje jej wszystkie trzy. Raport dostaje wtorek 9:00-11:00. Sprawy domowe - czwartek 17:00-18:00. Odpoczynek - też blok, bo inaczej zje go wszystko inne.
Jak blokować, żeby nie zwariować
- Blokować tylko ważne, nie wszystko. Kalendarz zaklejony blokami co kwadrans to nie system, to klatka. Wystarczą 2-3 bloki dziennie na sprawy z ćwiartki "ważne" - reszta dnia zostaje elastyczna.
- Bufor między blokami. Bloki stykające się brzegami padają przy pierwszym poślizgu. 15-30 minut przerwy między nimi amortyzuje rzeczywistość.
- Blok na "drobnicę". Maile, telefony, urzędy - zamiast rozpraszać się nimi cały dzień, dostają własny wspólny blok. To jedna z największych oszczędności całej metody.
- Zgodnie z energią, nie zegarem. Praca twórcza w blok szczytu energii, mechaniczna w dolinę - blok o złej porze to blok na papierze.
I zasada najważniejsza: blok przesunięty to nie blok złamany. Rzeczywistość wygrywa z planem regularnie - dziecko choruje, awaria wchodzi bez pukania. Metoda nie wymaga, żeby plan przetrwał nietknięty; wymaga, żeby przesunięta rzecz dostała nowy blok, a nie wróciła do niebytu "kiedyś".
Opór przed time blockingiem bywa głośny: "nie chcę żyć według grafiku", "to zabija spontaniczność". Warto ten głos przesłuchać, bo mówi ciekawe rzeczy. Czasem ma rację - i wtedy wystarczą dwa bloki dziennie. Ale często spontaniczność jest tu pseudonimem czegoś innego: lęku przed zobowiązaniem wobec samej siebie. Bo blok w kalendarzu to deklaracja "moja praca jest równie ważna jak cudze spotkania" - a dla osoby wytrenowanej w byciu dostępną dla wszystkich taka deklaracja bywa nie do pomyślenia. W duchu Carla Gustava Junga: kalendarz jest niewinny; to, co się w nim mieści, pokazuje, czyje sprawy naprawdę mają w życiu priorytet.
Pokaż mi swój kalendarz, a powiem ci,czyje życie prowadzisz.W duchu Carla Gustava Junga
Jeden święty blok
Wybrać jedną ważną, wiecznie odkładaną sprawę i dać jej w przyszłym tygodniu jeden konkretny blok: dzień, godzina, 60-90 minut. Traktować go jak spotkanie z kimś ważnym - bo dokładnie tym jest.
Bezpłatny fragment
7 kroków + psychologia Junga
130 stron praktyki: cała metoda porządku w głowie i warstwa głębi, która sprawia, że zmiana zostaje.
Poznaj ebook
