To najpopularniejsza para pojęć psychologii - i najbardziej przekręcona. W obiegowej wersji: ekstrawertyk to dusza towarzystwa, introwertyk to nieśmiałek pod ścianą. Tymczasem u Junga, który te słowa stworzył, podział przebiega zupełnie gdzie indziej - i dopiero oryginalna wersja robi się naprawdę użyteczna.
Klucz to kierunek energii, nie poziom śmiałości. Ekstrawersja: energia płynie ku światu - ludzie, działanie, bodźce ładują baterię; osobność ją powoli rozładowuje. Introwersja: energia płynie do wewnątrz - baterię ładuje własny świat myśli i przeżyć; kontakt, nawet przyjemny, ją zużywa. Stąd istnieją pewni siebie, elokwentni introwertycy (świetni na scenie - wykończeni po bankiecie) i nieśmiali ekstrawertycy (spragnieni ludzi - a bojący się ich oceny). Śmiałość to osobna oś.
Rachunek energetyczny, nie etykieta
- Po intensywnym dniu z ludźmi: przypływ (ekstrawersja) czy potrzeba ciszy jak tlenu (introwersja)?
- Samotny weekend: regeneracja czy narastający niedosyt kontaktu?
- Myślenie: na głos, w rozmowie (ekstrawersja) czy najpierw w środku, mówienie dopiero gotowych rzeczy (introwersja)?
- Uwaga na wynik mieszany - Jung podkreślał, że czyste typy to skrajności; większość ludzi ma przewagę, nie monopol.
Z rachunku energetycznego wynikają praktyczne konsekwencje dla organizacji życia. Introwertyczka planująca dzień jak ekstrawertyczka - spotkanie na spotkaniu, "przecież to tylko rozmowy" - kończy tydzień w długu energetycznym, którego nie spłaci weekend. Ekstrawertyczka na tygodniu pracy zdalnej w pojedynkę usycha i myli to z wypaleniem. Kalendarz musi znać swój typ: introwersja potrzebuje buforów ciszy między kontaktami, ekstrawersja - regularnych dawek ludzi wpisanych w plan tak samo poważnie jak zadania.
Jest jeszcze warstwa, o której mówi się najrzadziej: postawa przeciwna nie znika, tylko schodzi do podziemia. W duchu Carla Gustava Junga: wyparty biegun upomina się o swoje - introwertyczka nosi w sobie głód bycia widzianą, do którego wstyd się przyznać; ekstrawertyk - tęsknotę za ciszą, którą zagłusza kolejnym spotkaniem. Dojrzałość nie polega na wierności etykiecie ("ja tak mam i koniec"), tylko na świadomym dokarmianiu słabszego bieguna: introwertyczka planuje jedną ekspozycję tygodniowo, ekstrawertyk - jeden wieczór prawdziwej osobności. Typ mówi, skąd się startuje. Nie zabrania odwiedzać drugiego brzegu.
Introwersja i ekstrawersja to nie klatki. To brzegi tej samej rzeki - i można nauczyć się pływać.W duchu Carla Gustava Junga
Audyt kalendarza pod typ
Spojrzeć na nadchodzący tydzień jednym pytaniem: czy ten plan ładuje moją baterię, czy tylko ją zużywa? Introwersja: dorysować bufory ciszy po każdym bloku ludzi. Ekstrawersja: sprawdzić, czy w planie jest dość żywego kontaktu. Jedna korekta w kalendarzu dziś - odczuwalna różnica w piątek.
Bezpłatny fragment
7 kroków + psychologia Junga
130 stron praktyki: cała metoda porządku w głowie i warstwa głębi, która sprawia, że zmiana zostaje.
Poznaj ebook
