Zadanie leży od dwóch tygodni. Nie jest trudne - obiektywnie to godzina pracy. A jednak każdego dnia znajduje się coś pilniejszego: maile, porządki, nagle fascynujący artykuł o czymkolwiek. Wieczorem przychodzi wstyd i postanowienie "jutro na pewno". Jutro scenariusz gra od nowa. Wniosek, który się nasuwa - "jestem leniwa" - jest najpopularniejszą błędną diagnozą w całej psychologii codzienności.
Bo lenistwo to brak chęci do wysiłku w ogóle - a osoba prokrastynująca potrafi w ramach unikania jednego zadania wykonać dziesięć innych, w tym umyć okna. To nie jest ucieczka od wysiłku. To ucieczka od emocji, która jest przyklejona do konkretnego zadania: lęku przed oceną, przytłoczenia rozmiarem, nudy, złości "czemu ja mam to robić", niepewności "nie wiem, jak zacząć". Odkładanie jest regulacją emocji, nie zarządzaniem czasem - i dlatego porady czasowe ("zrób harmonogram!") tak często nie działają: naprawiają kalendarz, gdy zepsute jest co innego.
Co realnie działa
- Nazwać emocję pod zadaniem. Jedno pytanie: co dokładnie czuję na myśl o tym zadaniu? Lęk, przytłoczenie, nuda, bunt - każda odpowiedź ma inne lekarstwo, a samo nazwanie zdejmuje połowę ładunku.
- Skurczyć pierwsze wejście. Przy przytłoczeniu i lęku działa zasada dwóch minut: nie "napisać raport", tylko "otworzyć plik i napisać jeden akapit na brudno". Opór broni progu, nie środka - a rzecz zaczęta ciągnie się sama.
- Ustalić koniec, nie tylko początek. "Pracuję nad tym 25 minut i przerywam" - obietnica końca rozbraja lęk przed utonięciem w zadaniu. Paradoks: pozwolenie na przerwanie sprawia, że przerywać się nie chce.
I jedna zasada higieny: po epizodzie odkładania darować sobie śledztwo z winnym. Wstyd jest paliwem prokrastynacji, nie lekarstwem - im gorzej się myśli o sobie po odłożeniu, tym silniejsza emocja przyklejona do zadania jutro. Wyrozumiałość wobec siebie brzmi jak miękka rada, a jest twardą techniką: obniża ładunek, który jutro trzeba będzie ominąć.
Zostaje pytanie o zadania odkładane chronicznie - te wracające na listę miesiącami. W duchu Carla Gustava Junga: takie zadanie warto przesłuchać jak świadka, bo chroniczny opór rzadko jest kaprysem - częściej jest głosem jakiejś części psychiki, która ma coś przeciw. Czasem mówi "to nie moje - to cudze oczekiwanie w moim kalendarzu". Czasem "sukces w tym zmieniłby więcej, niż jestem gotowa zmienić". Czasem "zgoda na to zadanie była nieszczera od początku". Prokrastynacja bywa wtedy nie awarią woli, lecz jedyną dostępną formą weta - i zamiast łamać opór technikami, uczciwiej jest wysłuchać, przeciwko czemu głosuje. Niektóre zadania po tym przesłuchaniu robi się w godzinę. Inne - skreśla z czystym sumieniem.
Odkładanie to nie brak dyscypliny. To głosowanie,które jakaś część psychiki prowadzi bez prawa głosu.W duchu Carla Gustava Junga
Przesłuchanie jednego zadania
Wybrać sprawę odkładaną najdłużej i odpowiedzieć pisemnie na trzy pytania: co czuję na jej myśl? czyje to właściwie zadanie? co by się zmieniło, gdyby było zrobione? Potem decyzja: dwie minuty startu - albo świadome skreślenie. Oba wyjścia są zwycięstwem nad wiszeniem.
Bezpłatny fragment
Miesiąc prowadzenia dzień po dniu
Codziennie rano jedno zadanie, jedno narzędzie i jedna myśl w duchu Junga. System buduje się sam - dzień po dniu.
Poznaj System 30 dni
