Jest wersja na spotkanie z klientem, wersja na obiad u rodziców i wersja na wywiadówkę. Każda mówi trochę innym tonem, śmieje się z innych żartów, o czym innym milczy. To nie fałsz - to Persona, jedno z najbardziej praktycznych pojęć, jakie zostawił Carl Gustav Jung. I jedno z najbardziej niebezpiecznych, gdy wymknie się spod kontroli.
Nazwa pochodzi od maski antycznego aktora - i dobrze oddaje funkcję. Persona to warstwa kontaktowa między osobą a światem: zestaw ról, zachowań i tonów dopasowanych do oczekiwań otoczenia. Sama w sobie jest zdrowa jak ubranie - nikt nie chodzi do pracy nago i nikt nie pokazuje światu całej swojej psychiki. Problem zaczyna się nie od istnienia maski, tylko od jej ceny.
Kiedy maska przyrasta do twarzy
Granica jest prosta do nazwania i trudna do zauważenia: maska służy, dopóki da się ją zdjąć. Jeśli rola profesjonalistki, niezawodnej matki czy "tej zawsze uśmiechniętej" gra dalej także w kuchni o dwudziestej trzeciej - to już nie ubranie, tylko skóra. Jung ostrzegał przed utożsamieniem z Personą: życiem, w którym rola pochłania osobę, a na pytanie "a czego TY chcesz?" odpowiada cisza, bo pytana jest maska, nie osoba.
- Zmęczenie po spotkaniach towarzyskich, które "powinny" cieszyć - granie kosztuje energię, nawet granie miłej.
- Lęk przed sytuacjami bez scenariusza - urlop, wolna niedziela, emerytura budzą niepokój, bo nie wiadomo, kogo grać.
- Alergia na pytanie o własne potrzeby - odpowiedzi przychodzą cudze: rodziny, firmy, roli.
- Sny o nagości, zgubionych dokumentach, występie bez przygotowania - psychika komentuje koszty gry.
Persona ma też swoją księgową zależność: im ciaśniejsza maska, tym większy Cień. Wszystko, czego rola nie dopuszcza - złość u "zawsze miłej", niepewność u "zawsze kompetentnej", zmęczenie u "niezniszczalnej" - nie znika, tylko schodzi do piwnicy i stamtąd rządzi: wybuchami nie na miarę, sabotażem, nagłym "nie poznaję siebie". W duchu Carla Gustava Junga: kto chce zdjąć z siebie ciężar Cienia, zwykle musi zacząć od poluzowania Persony - te dwie rzeczy to jeden mechanizm widziany z dwóch stron.
Maska jest po to, żeby ją nosić. Nie po to,żeby nią być.W duchu Carla Gustava Junga
Praktyka nie polega na zrywaniu masek - to romantyczny mit, który kończy się źle. Polega na odzyskaniu przełącznika: świadomym zakładaniu roli tam, gdzie służy, i zdejmowaniu jej tam, gdzie już nie musi grać. Pierwszym krokiem jest inwentarz: ile masek, które najciaśniejsze, gdzie ostatnio dało się być bez żadnej.
Inwentarz masek
Wypisać swoje trzy główne role - zawodową, rodzinną, towarzyską - i przy każdej odpowiedzieć na dwa pytania: czego ta rola nigdy nie pokazuje? I kiedy ostatnio udało się ją zdjąć? Ta druga odpowiedź mówi najwięcej.
Bezpłatny fragment
7 kroków + psychologia Junga
130 stron praktyki: cała metoda porządku w głowie i warstwa głębi, która sprawia, że zmiana zostaje.
Poznaj ebook
