Słowo jest krótkie, dwuliterowe, a mimo to nie przechodzi przez gardło. "Nie". Zamiast niego wychodzi "jasne", "nie ma sprawy", "jakoś to zorganizuję" - i dopiero w drodze do domu przychodzi właściwa odpowiedź, spóźniona o godzinę. To zjawisko ma swoją anatomię - i swoją nazwę: Cień Ugrzecznienia.
Konstrukcja powstaje wcześnie i logicznie. Dziecko, które odkrywa, że akceptację dostaje się za bycie bezproblemowym - grzecznym, pomocnym, uśmiechniętym - zawiera rozsądny kontrakt: oddaję swoją stanowczość, dostaję waszą miłość. Stanowczość, złość, "nie chcę" i "to moje" idą do piwnicy. Na parterze zostaje osoba, którą wszyscy lubią. Kontrakt działa - w tym problem. Działa tak dobrze, że po trzydziestu latach nikt nie pamięta, że w ogóle został podpisany.
Co robi wyparta stanowczość
Bo wyparte nie znaczy usunięte - znaczy: działające z ukrycia. Stanowczość odesłana do piwnicy wraca czterema drzwiami. Bocznymi: spóźnienia, "zapominanie" o cudzych sprawach, ciche dni - odmowa, która nie odważyła się być odmową, więc została sabotażem. Wybuchem: po dwudziestu przełkniętych zgodach dwudziesta pierwsza drobnostka wywołuje eksplozję nie na miarę - to głos wszystkich niewypowiedzianych "nie" naraz. Ciałem: zaciśnięta szczęka, ścisk w gardle, napięty kark - somatyka mówienia "tak" wbrew sobie. I projekcją: nieproporcjonalna irytacja na ludzi, którzy stawiają granice swobodnie - "co za tupet" znaczy często "jak ona śmie robić to, czego mnie nie wolno".
- Zgoda wychodzi z ust szybciej, niż głowa zdąży policzyć koszty.
- Cudza chwilowa uraza boli bardziej niż własna stracona sobota.
- Prośba o pomoc dla siebie - prawie niemożliwa; pomaganie innym - automatyczne.
- W ciele: gardło i szczęka jako stali rezydenci napięcia.
Wyjście nie prowadzi przez "naucz się technik asertywności" - techniki są potrzebne, ale wtórne. Prowadzi przez renegocjację kontraktu. W duchu Carla Gustava Junga: piwnica z tą stanowczością to klasyczny Złoty Cień - bo wyparta nie została wada, tylko siła. Zdolność do "nie" to ta sama energia, co zdolność do "tak, tego chcę": jeden mięsień decyzji. Odzyskiwanie zaczyna się od zobaczenia kontraktu czarno na białym (kto go podyktował? czy druga strona jeszcze żyje w tej roli?), a potem od najmniejszych możliwych zerwań: jedno małe "nie" tygodniowo, w niskiej stawce, z przetrzymaniem fali winy, która przyjdzie punktualnie. Fala jest echem starej tresury - nie wyrokiem. A po drugiej stronie czeka nie samotność, którą obiecywał kontrakt, tylko coś odwrotnego: relacje, w których "tak" znów coś znaczy.
Grzeczność wymuszona to nie dobroć. To dobroć z odciętym kranem - i ona też o tym wie.W duchu Carla Gustava Junga
Odczytanie kontraktu
Dokończyć pisemnie trzy zdania: "W moim domu grzeczność oznaczała...", "Gdybym jako dziecko powiedziała stanowcze nie, to...", "Dziś boję się, że po odmowie...". Trzy odpowiedzi to treść kontraktu. A kontrakt przeczytany na głos po latach zwykle sam zaczyna wyglądać na przedawniony.
Bezpłatny fragment
7 kroków + psychologia Junga
130 stron praktyki: cała metoda porządku w głowie i warstwa głębi, która sprawia, że zmiana zostaje.
Poznaj ebook
