Wszystkie poradniki organizacji zaczynają się od systemów, aplikacji i kalendarzy. A powinny zaczynać się od jednej kartki. Brain dump - zrzut wszystkiego z głowy na papier - to najprostsza technika w całej dziedzinie i jednocześnie ta, którą najczęściej się pomija, bo wygląda zbyt banalnie, żeby działać.
Działa z prostego powodu: umysł nie odróżnia sprawy wielkiej od drobnej, dopóki obie trzyma w pamięci. "Zadzwonić do księgowej" i "przemyśleć zmianę pracy" zajmują ten sam kanał i tak samo wracają o północy. Dopiero na papierze widać, co jest czym - i dopiero wtedy głowa przestaje traktować wszystko jako alarm.
Jak zrobić zrzut poprawnie
- Papier, nie aplikacja. Ekran kusi porządkowaniem i powiadomieniami. Kartka robi jedno: przyjmuje.
- Timer na 20 minut. Limit czasu wyłącza perfekcjonizm - nie da się zrobić tego "idealnie", da się tylko zrobić.
- Wszystko, bez cenzury. Zadania, obietnice, "kiedyś", zmartwienia, drobiazgi typu "kupić żarówkę". Jeśli siedzi w głowie - trafia na kartkę.
- Zero sortowania. Ocenianie w trakcie zrzutu zatrzymuje strumień. Sortowanie to następny etap, nie ten.
Typowy przebieg wygląda tak: pierwsze pięć minut idzie łatwo - spływa warstwa oczywista. Potem chwila pustki, którą warto przeczekać z długopisem w ręce. I wtedy przychodzi druga fala: sprawy starsze, cięższe, czasem zaskakujące. Ta druga fala jest ważniejsza od pierwszej.
Bo na kartce po zrzucie są dwa rodzaje pozycji. Logistyka - telefony, zakupy, terminy - którą wystarczy posortować. I pozycje, które logistyką nie są: "porozmawiać wreszcie z siostrą", "coś zrobić z tą pracą", zapisane szybciej, niż zdążyła zaprotestować wewnętrzna cenzura. W duchu Carla Gustava Junga: ręka na papierze bywa szczersza niż mowa, bo pisanie na czas wyprzedza mechanizmy, które na co dzień pilnują wygodnej wersji wydarzeń. Te zaskakujące pozycje to sygnały z głębi - sprawy, o których wiadomo, ale których wiedzieć się nie chce.
Kartka po zrzucie mówi dwie rzeczy: co jest do zrobienia - i o czym nie chciało się wiedzieć.W duchu Carla Gustava Junga
Dlatego zrzut warto kończyć jednym pytaniem: co na tej liście zaskakuje? Zaskoczenia zakreślić - nie po to, żeby od razu działać, tylko żeby przestały być niewidzialne. Reszta idzie do sortowania, a to już osobna, przyjemnie mechaniczna robota.
Zrzut z drugą falą
Kartka, timer, 20 minut - i jedna zasada ekstra: nie kończyć przy pierwszej pustce. Przeczekać ją minutę z długopisem w dłoni i pozwolić przyjść drugiej fali. To w niej jest najwięcej prawdy o tym, co naprawdę obciąża.
Bezpłatny fragment
13 stron ebooka za darmo
Dwa rozdziały i mapa całej metody - bez zapisu na kurs, bez zobowiązań. Prosto na mail.
Pobierz fragment
