Z jedzeniem ludzkość zrozumiała to dawno: nie każda kaloria służy, nadmiar szkodzi jak niedobór, a to, czym się karmi ciało, decyduje o tym, jak ono działa. Z informacją ta sama lekcja dopiero się odbywa - a porcje rosną: newsy, powiadomienia, wątki, rolki, newslettery, "warto wiedzieć". Umysł współczesny nie jest niedoinformowany. Jest przekarmiony - i dziwnie głodny zarazem.
Ten głód ma wyjaśnienie: informacja bez przetworzenia nie odżywia. Wiedza powstaje nie w momencie konsumpcji, lecz w ciszy po niej - gdy umysł łączy, trawi, układa. Strumień bez przerw odbiera właśnie tę ciszę: kolejna porcja przychodzi, zanim poprzednia została strawiona, więc wszystko przelatuje i nic nie zostaje. Stąd znajomy stan: cały dzień "na bieżąco" - i niemożność przypomnienia sobie wieczorem ani jednej rzeczy, która by cokolwiek zmieniła.
Dieta informacyjna - zasady
- Posiłki zamiast podjadania. Informacje w porach: przegląd rano i po południu zamiast skubania co kwadrans. Newsy nie psują się między posiłkami - to ich najlepiej strzeżona tajemnica.
- Skład zamiast ilości. Audyt źródeł jednym pytaniem: co to źródło zmieniło w moim życiu przez ostatni miesiąc? Źródła z odpowiedzią "nic, ale niepokoi" - to informacyjny cukier: pobudza i nie odżywia.
- Głód jako stan roboczy. Chwile bez dopływu - kolejka, spacer, wanna - zostawić puste. To nie strata czasu; to jedyne pory, w których trawienie w ogóle zachodzi.
- Jedna porcja do końca. Zamiast dziesięciu zajawek - jeden artykuł przeczytany w całości, z myślą po. Głębokość odżywia; szerokość tylko syci pozornie.
I pytanie pod spodem: po co właściwie ta ciągła kroplówka? Oficjalna odpowiedź brzmi "muszę być na bieżąco" - ale wobec faktu, że dziewięćdziesiąt procent strumienia nie zmienia w życiu nic, oficjalna odpowiedź nie wystarcza. W duchu Carla Gustava Junga: przymus ciągłego dopływu bywa lękiem przed ciszą w przebraniu obowiązku - bo cisza informacyjna szybko przestaje być cicha: odzywają się w niej własne odłożone tematy, pytania i uczucia, które strumień skutecznie zagłuszał. Dieta informacyjna jest więc czymś więcej niż higieną uwagi. Jest decyzją o wpuszczeniu z powrotem własnego głosu - i pierwsze dni bywają głośne nie od świata, tylko od środka. To dobry znak. To trawienie ruszyło.
Umysł nie potrzebuje więcej informacji. Potrzebuje ciszy,w której z informacji zdąży powstać myśl.W duchu Carla Gustava Junga
Jeden posiłek mniej
Wybrać dziś jedną porę dotychczasowego podjadania - kolejkę, przerwę na kawę, kwadrans przed snem - i zostawić ją pustą: bez telefonu, bez dźwięku, bez niczego. Zanotować wieczorem, co się w tej pustce odezwało. To pierwsza łyżka prawdziwej diety.
Bezpłatny fragment
13 stron ebooka za darmo
Dwa rozdziały i mapa całej metody - bez zapisu na kurs, bez zobowiązań. Prosto na mail.
Pobierz fragment
