Jung zadał sobie w pewnym momencie życia pytanie, które poraża prostotą: jakim mitem żyję? Nie "jakie mam cele" ani "jaki mam charakter" - jakim mitem. Bo zauważył rzecz niewygodną: życie nie toczy się od decyzji do decyzji. Toczy się według opowieści - a większość ludzi nie zna opowieści, którą właśnie odgrywa.
Mit osobisty to nieświadoma fabuła, w której obsadziło się własne życie: kim jestem w tej historii, co mi wolno, jak to się "musi" skończyć. Fabuła składa się z ról ("ta, która wszystkich ratuje", "ta, której nie może się udać do końca", "ta silna, co nie potrzebuje pomocy") i praw narracyjnych ("po każdej radości przychodzi kara", "na miłość trzeba zasłużyć", "moi ludzie nie latają wysoko"). Nikt tej fabuły świadomie nie wybrał - została złożona w dzieciństwie z rodzinnych przekazów, pierwszych doświadczeń i zdań dorosłych, które padły raz, a grają całe życie.
Po czym rozpoznać własny mit
- Powtórzenia. Ten sam scenariusz w różnych dekoracjach: kolejna praca kończąca się tak samo, kolejny związek tym samym akordem. Przypadek nie ma stylu - fabuła ma.
- Sufit. Granica, powyżej której "coś" zawsze psuje: sabotaż tuż przed sukcesem, choroba przed przełomem. Fabuła pilnuje, żeby bohaterka nie wyszła z roli.
- Zdania-refreny. "Ja tak mam", "u nas w rodzinie zawsze", "wiedziałam, że tak będzie" - refren to fabuła mówiąca na głos.
- Znajome uczucie na końcu. Różne historie, a finałowe uczucie to samo: znów sama, znów niedoceniona, znów od nowa. Powtarzalny finał to podpis autora.
Najważniejsze zdanie tego tematu brzmi: mit nieuświadomiony jest wyrokiem, mit uświadomiony staje się materiałem. W duchu Carla Gustava Junga: dopóki fabuła działa z ukrycia, człowiek nazywa ją przeznaczeniem - "takie życie", "taki los". Zobaczona, traci monopol: można zapytać, kto ją napisał (zwykle nie ta osoba, która ją odgrywa), czemu kiedyś służyła (zawsze czemuś służyła - chroniła, spajała rodzinę, tłumaczyła ból) i które prawa narracyjne nadają się do zmiany. Nie chodzi o wymyślenie sobie bajki na nowo w jeden wieczór - chodzi o powolne odzyskiwanie pióra: od roli "tej, która musi" do autorki, która wybiera. To praca drugiej połowy życia w najczystszej postaci - i żadna inna nie zmienia tak wiele.
Kto nie zna swojego mitu, ten go odgrywa. Kto go pozna - może go wreszcie napisać.W duchu Carla Gustava Junga
Tytuł własnej fabuły
Ćwiczenie na 15 minut: gdyby dotychczasowe życie było filmem, jaki nosiłoby tytuł? Zapisać pierwszy, który przyjdzie - on wie więcej niż namysł. Potem drugie pytanie: czy pod tym tytułem chce się grać kolejne trzydzieści lat? Jeśli nie - zapisać tytuł alternatywny. Ta para tytułów to początek całej pracy z mitem.
Bezpłatny fragment
Trzy miesiące pracy w głębi
Porządek, głębia, domknięcie: sny, kompleksy, relacje, pieniądze i własny mit - poprowadzone dzień po dniu.
Poznaj System 90 dni
